Wielka Brytania kontra kierowcy manipulujący przy AdBlue

Wielka Brytania kontra kierowcy manipulujący przy AdBlue

Funkcjonariusze brytyjskiej agencji DSVA rozpoczęli kontrolę ciężarówek, by sprawdzić, czy nie doszło do manipulacji systemu selektywnej redukcji katalitycznej (SCR). W zeszłym roku, w ciągu zaledwie kilku miesięcy, na prawie 4 tys. ciężarówek w co dwunastej stwierdzono manipulację przy AdBlue.

Czym jest układ SCR?


Unia Europejska ustanowiła restrykcyjne normy emisji spalin Euro 4, Euro 5 oraz Euro 6 dla pojazdów powyżej 3,5 tony.  Systemy selektywnej redukcji katalitycznej zostały stworzone po to, by obniżyć emisję szkodliwych gazów do atmosfery. Jednak układy SCR mają swoje wady – podatne są na awarie, które ostatecznie mogą doprowadzić do redukcji mocy silnika i momentu obrotowego. Kierowcy postanowili więc uporać się z tym problemem. Układ można bardzo łatwo oszukać za pomocą emulatora AdBlue, który niestety jest szeroko dostępny w internecie. Dzięki takiemu urządzeniu można usunąć wszystkie błędy i awarie wynikające z nieprawidłowego działania układu SCR. Z prawnego punktu widzenia takie działanie jest zakazane.

Kary za stosowanie emulatorów

          Jeśli funkcjonariusze DSVA (odpowiednik polskiego ITD) stwierdzą manipulację, kierowca ma 10 dni na pozbycie się emulatora. Jeśli tego nie dokona, zostanie ukarany mandatem w wysokości 300 funtów. Ponadto jego samochód zostanie zatrzymany. W tamtym roku takie kontrole były przeprowadzane w 5 lokalizacjach, tym razem ich liczba ma wzrosnąć.

          300 funtów kary to jednak niewiele w porównaniu z sankcjami, z jakimi możemy się spotkać np. w Hiszpanii. Tam kary za manipulację systemem SCR lub brak takiego systemu sięgają nawet 20 tysięcy euro. Takie działania wiążą się bowiem z naruszeniem ustawy 34/2007 w sprawie jakości powietrza i ochrony środowiska. O tym, że kary nie są łagodne przekonał się już w maju kierowca ciężarówki, który w czasie kontroli w hiszpańskiej Tudeli otrzymał 9 tysięcy euro grzywny za manipulację przy systemie SCR. Jak widać, lepiej więc nie ryzykować i stosować się do europejskich przepisów.